wtorek, 19 sierpnia 2014

Szuranie

Po powrocie 10 sierpnia, opowiedziałam mojemu Małżonkowi, że chcę biegać i bardzo by mi było miło by mi w tym pomógł. Mąż nie biega ale uwielbia szybkie i długie, naprawdę długie marsze. Postanowiliśmy połączyć obie dyscypliny, ja maszeruję na przemian z wolnym biegiem, a Mąż maszeruje raczej wolno, bo ja mam kiepską jeszcze kondycję a chcę by miał mnie na oku.
PONIEDZIAŁEK 11 sierpnia godzina 8.30 na czczo, lekka rozgrzewka- marsz 2 minutowy, początek 2 minuty bieg, 1 minuta marsz, 2 minuty bieg, 1 minuta marsz, 1 minuta bieg, powrót 1 minuta marsz, 1 minuta bieg, marsz 5 minut.
Tak to wyglądało, zmachana, spocona, szczęśliwa wróciłam do domku.
WTOREK 12 sierpnia wyglądał nieco inaczej, lekkie śniadanko i całą rodziną córka dołączyła na rowerze wyruszyliśmy na szybki spacer. Ja spróbowała nawet wolno pobiec 2 minuty, 1 minuta marsz, 2 minuty biegu i dalej tylko szybki marsz bo lekko nóżka mnie pobolewała. Pamiętając o mogących przytrafiać się urazach postanowiłam już nie biec tylko właśnie energicznie iść. Było super! Bolą nogi, bolą!
ŚRODA 13 sierpnia przejażdżka rowerami i moja wspinaczka na 6 piętro.
CZWARTEK 14 sierpnia szuranie już zdecydowanie lepsze, marszo-bieg około 2 km.
SOBOTA 16 sierpnia na czczo, całkiem całkiem mi szło ale pierwszy deszczyk pogonił mnie do domku.
( poszukać w necie info o strojach na każdą pogodę do biegania oczywiście)
To kochani tak w telegraficznym skrócie moje szurania początki.... długie początki.....ale oby mi się udało wytrwać w tym by biegać :).
Szuranie warto tam zajrzeć.
cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz